– Coś Panu wypadło – powiedziałem do starszego mężczyzny na rowerze, który zatrzymał się obok mnie na czerwonym świetle. „Dziadek” zaczął się rozglądać i dopiero po chwili uświadomił sobie, że chodziło mi o peta, którego bezmyślnie rzucił na chodnik. Zarechotał nie wiedząc co powiedzieć i pojechał dalej. Palacze* – jesteście najgorsi.

Nie chodzi mi o smród. Nie wolno oceniać ludzi po tym, jak pachną. Ja wiem, że papierosy są drogie i nie zawsze znajdzie się pieniądz na mydło i proszek do prania.

Najbardziej w palaczach wkurwia to, że robią syf. Zauważcie, że największa ilość śmieci, jaka wala się po chodnikach i ulicach, to pety. Psie gówna zajmują zaszczytne drugie miejsce.

Aż boję się pomyśleć jak wygląda mieszkanie takiego palacza. Chyba niezbyt dobrze, skoro nie mają zachamowań, żeby wypierdolić peta tam, gdzie stoją. A sracie pod siebie?

Powiesz, że Ty palisz, ale nie śmiecisz? Cieszę się bardzo, nawet jestem dumny z tego, że są w tej grupie cywilizowani ludzie. Mam prośbę, jeśli stojąc w dymnym kółku wzajemnej adoracji, zauważycie, że współplacz cisnął niedopałek na chodnik, zwróć mu uwagę. Po prostu.

* – gwiazdka dla tych, co się spinają. Ty nie jesteś najgorszy, Ty jesteś cacy.

foto