Jak pić Yerba Mate i nie stracić godności

Neofici potrafią zniechęcić do wszystkiego. Mój kolega zaczął zbierać termosy* i ciągle o tym gada. Inny przestał palić papierosy, chodzi i gada jak wspaniale się czuje, inny znowu zaczął palić papierosy. A jeszcze inny przestał jeść mięso. Nie mogę spokojnie zjeść kanapki z martwą krową, bo zaczyna na mnie krzyczeć, że jestem mordercą. Wyluzujcie trochę ze swoją nową religią. Ja też byłem neofitą, ale zmądrzałem.

Fot. flickr.com/Dirceu Junior Ferri
Fot. flickr.com/Dirceu Junior Ferri

Yerba Mate zacząłem pić w trzeciej klasie liceum. Od samego początku robiłem to tak jak należy. Wsypywałem yerbę do matero, zalewałem wodą o odpowiedniej temperaturze i czekałem, bo wiadomo pierwsze zalanie dla świętego Tomasza. A potem zalewałem i sączyłem. Fusy wyrzucałem na kompost, wiadomo – żeby oddać matce ziemi to co jej. Podchodziłem do tego śmiertelnie poważnie. Zorientowałem się, że to głupie i ostatecznie zwyciężył pragmatyzm.

Yerbaciany neofito, zdradzę Ci pewien sekret. Yerba Mate z kubka też jest pyszna!

Jak przyrządzić Yerba Mate zachowując godność

1. Weź kubek, naprawdę nie musisz sprowadzać z Argentyny specjalnych naczynek.

2. Wsyp Mate. Ile chcesz, to nie musi być 1/3 wysokości naczynia.

3439183168_110a2f7438_o3. Zalej wodą. Jedyne czego trzeba pilnować, to tego, żeby nie zalewać wrzątkiem. Nie musisz mieć termometru. Zagotuj wodę, otwórz czajnik i poczekaj 10 – 15 minut. Jeśli wolisz chłodniejszą matę, poczekaj dłużej. Musisz pamiętać, że mate zalane zimną wodą będzie naciągać dłużej.

4. Wciśnij bombillę – taką rurkę do picia, która niestety jest konieczna. I pij.

5. Pamiętaj, że nie możesz mieszać bombillą w naczynku! Spokojnie, możesz. To kolejny głupi przesąd, tak naprawdę to tylko kwestia techniczna. Mieszając „wzbijasz” pyłki, które potem będziesz zaciągał podczas picia. Jeśli już pomieszasz, musisz chwilę poczekać, aż wszystko opadnie i się uspokoi.

6. Wywal fusy do kosza, albo do kibla.


11211387614_621bf0d111_b
Łapcie trochę hipsterskiej błazenady. Kosmos i w ogóle. CB shoots/flickr.com

Skrót, dla tych co niewiedzą. Yerba Mate to nie herbata, nie kawa. To też nie zielona herbata. Yerba Mate to Yerba Mate, suszone liście i patyki, które zalewa się wodą. Jest bogata w różne witaminy i inne gówna, które robią dobrze. Pobudza i robi to w przyjemniejszy sposób niż kawa. Nie ma gwałtownego skoku i nie czujesz się źle gdy spada Ci poziom kofeiny. W przeciwieństwie do kawy nie wypłukuje magnezu. I najważniejsze, nie smakuje jak zalane wrzątkiem pety. Jest pyszna, z miodem albo odrobiną soku może być jeszcze lepsza (szach mat neofici!).

Jeśli chcecie poczytać więcej pogrzebcie w internecie, o Mate jest tam pełno. Ja tylko mówię, że można to spokojnie pić nie robiąc z siebie błazna.

4460653974_c1edd87a41_b

Olo poleca:

Kraus (żółte opakowanie z zielonym konikiem polnym) – delikatna, bardzo dobra na sam początek

Cruz de Malta – (białe opakowanie z czerwony krzyżem) – moja ulubiona, również delikatna i też dobra na sam początek.

Cruz de Malta Limon – (biało-żółte opakowanie z czerwonym krzyżem) – najlepsza mate na świecie. Z nią jest jak z kokainą, spróbujesz raz, będziesz chciał pić cały czas.

Pajarito – (czerwono-biało-niebieskie opakowanie z ptakiem) – przereklamowana

Rosamonte – (czerwono-czarne opakowanie z zieloną gałązką) równie popularna co poprzedniczka i równie średnia. Polecam z dodatkiem guarany, jest trochę słodsza.

Taragui Sin Palo – pierwsza jaką piłem. Bardzo mocna.

Kupując swoją pierwszą Yerba Mate zwracajcie uwagę czy na opakowaniu jest napisane elaborada/con palo (czyli z łodygami) albo sin palo (czyli bez łodyg). Te z patyczkami/łodygami są trochę łagodniejsze, co jest wskazane na samym początku.

*Ja nie mam kolegów.

Fot: flickr.com/Daniel Horacio Agostini