Teraz wszyscy są zadowoleni. Feministki, bo Barbie nie lansuje już nienaturalnego wzorca kobiet i producent, bo hajs się zgadza. 

Od prawie 60 lat Barbie dostarcza uciechy dziewczynkom i chłopcom, którzy lalkę mogę rozebrać. Przez te sześć dekad producent lał wodę na młyn krytyki, każdemu, kto chciał napisać o lansowaniu tego nienaturalnego wzorca kobiet i o tym, jak to dziewczynki wpadają w depresję i anoreksję, bulimię i wegetarianizm, bo nie wyglądają tak jak ich ulubiona zabawka.

file.barbieDotychczasowe próby stworzenia lalki anatomicznie bliższej człowiekowi były raczej działaniami artystycznymi albo formą jakiejś publicystyki. Koniec! Teraz wszyscy będą zadowoleni i nikt nie będzie płakał, nikt nie będzie zgrzytał zębami. Do sprzedaży trafią trzy nowe modele: Barbie niska, wysoka i krągła. – Uważamy, że ciąży na nas odpowiedzialność wobec dziewczynek i ich rodziców związana z propagowaniem różnorodnego pojmowania piękna – mówi cytowana w materiałach prasowych Evelyn Mazzocco, wiceprezes Mattel i generalna manager. 

Najbardziej zadowolony będzie sam zainteresowany, czyli Mattel. Przecież lalki trzeba ubrać, a skoro świat zabawek tak wiernie zaczął kopiować ten realny – wiadomo, że na lalkę niską nie będzie pasował dotychczasowy kostium Barbie pielęgniarki, a tej krągłej nie ubierzemy w strój zakonnicy skrojony na dotychczasową, nienaturalną, depresjogenną figurę.

„Można wybierać między czterema sylwetkami i siedmioma karnacjami. Nowe lalki mają aż 22 różne kolory oczu i 24 fryzury. To daje nieskończoną ilość kombinacji, o ubrankach i dodatkach nie wspominając.”

Wszystko jest ładne i różowe jak sama Barbie. Tylko ciekawe, którą lalkę i o jakiej figurze wybiorą dziewczynki atakowane nienaturalnymi wzorcami lansowanymi na każdej powierzchni reklamowej? Mattel sam tej wojny nie wygra. Ale zarobi i ktoś poklepie go po plecach, mówiąc „dobra robota! Tu są moje pieniądze”.