Reakcja zawsze jest taka sama. – Jak możesz to oglądać? Nie lepiej zobaczyć coś lepszego? Nie szkoda Ci czasu? – pytają ludzie, którym oznajmiam, że mam zamiar obejrzeć, lub właśnie obejrzałem zły film. Problem w tym, że ludzie jak zwykle nic nie rozumieją. A ja, jak zwykle, muszę tłumaczyć.

Nie ma złych filmów

Egzorcyzmy Emily Rose to beznadziejny film. Nigdy nie widziałem tak nieśmiesznej komedii. I zupełnie nie wiem, dlaczego wszyscy zachwycają się Amelią. Przecież ten horror w ogóle nie był straszny!

Według słownika konwencja to zespół cech charakterystycznych dla dzieł artystycznych przyjęty przez twórcę. Nie można podchodzić do filmów klasy b bez świadomości istnienia konwencji. Problem polega na tym, że ludzie oglądają te filmy bez tej świadomości. Wyłączają film w połowie, lub męczą się do końca, kwitując wszystko słowami, że to był beznadziejny film i jak można zrobić takie gówno?

Film o rekinach targanych przez tornado miał być zły. I właśnie tak należy do niego podchodzić. Film o gigantycznej rekinoośmiornicy też miał być zły i właśnie na tym polega jego geniusz.

Jakiś czas temu oglądałem ze znajomymi Zombeavers. Film o bobrach zombie. Gdybyśmy zasiedli przed naszym piętnastocalowym kinem domowym nastawieni na film akcji, lub mrożący włosy na głowie horror, bylibyśmy zażenowani gumowatością bobrów i drętwotą aktorów, lub odwrotnie, nie ma znaczenia. Ale wiedzieliśmy czego się spodziewać… i to był doskonały film! Chociaż na początku przypominał wstęp do porno.

Od zmierzchu do świtu

– No ja Cię bardzo przepraszam, ale to jest doskonały film. Spójrz na nazwiska: Rodrigez, Tarantanajno, Klunej, Mahajek. To nie jest świetny film. Klasyka – powiedział przeciętny filmłebowczi, któremu wspomniałem, że Od zmierzchu do świtu też jest „złym” filmem. Bo jest. Chodzi oczywiście o konwencję, bo ogląda się to świetnie.

– Obejrzałbym ten film o oponie, które morduje ludzi – powiedziałem, kiedy zastanawialiśmy się nad filmem na wieczór. Po tym wieczorze przestali odbierać ode mnie telefony.

Nie wszystko na świecie musi być dobre i drogie. Nie wszystko musi być przepełnione wysokogatunkowymi efektami specjalnymi jak u Baya. Gumowy bóbr, nawet jeśli zombie, też może być przyjemnym dla oka rozwiązaniem.

zombeavers

Kac Wawa nie mieści się w żadnej kategorii i konwencji. Ten film wyprzedza swoją epokę, bo klamer estetycznych i stylistycznych, w które można spiąć tę produkcję, jeszcze nie wymyślono.