Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.  Mądrość inżyniera Mamonia (ale Rejs dzieciaczki obejrzyjcie) podchwyciła chyba połowa agencji reklamowych. 

Oglądając telewizję i słuchając radia (z eteru przykładów niestety nie będzie) odnoszę wrażenie, że w reklamach powtarzają się ciągle te same piosenki.  Niektóre z nich były całkiem niezłe, ale telewizja wszystko potrafi skutecznie obrzydzić. Oprócz reklamy Media Expert.

Może Get Down On It była fajną piosenką, ale najpierw w telewizji, zupełnie znienacka poojawiła się reklama Princessy a później gwóźdź do trumny Kool & The Gang wbiło Link4. Co gorsze?

Link4 musi mieć naprawdę super ofertę, skoro ich reklamy nie odstraszają klientów. Czy z takimi spotami można w ogóle utrzymać się na rynku?

Pozostając w temacie Bonnie Tyler. Era – #gimbynieznajo

Czekam aż ta urocza piosenka o zanieczyszczeniach powietrza Johna Paula Younga zareklamuje nam jakiś środek owadobójczy. Tymczasem:

Pozostając w temacie zanieczyszczeń powietrza miłości…

Tu powinienem coś napisać. Najlepiej coś błyskotliwego i zabawnego jednocześnie. Ale nie mam pomysłu. Zatem kolejna porcja reklam, tym razem z najlepszym raperem świata.

Jeśli masz firmę i chcesz sprzedać coś zimą, nie możesz zrobić spotu bez piosenki Deana Martina. Nawet nie próbuj.

Oczywiście można być oryginalnym i nie płynąć z prądem, tylko sięgnąć głębiej. Wejść z potencjalnym klientem w popkulturowy dialog i… wszystko zepsuć.


A teraz twoja kolej. Jeśli kojarzysz jakąś piosenkę, która cały czas przewija się w reklamach, napisz.

Fot