Do dna jeszcze daleko

Powiesz, że Celebrity Splash to zmierzch telewizji, koniec jakichkolwiek wartości. Mylisz się. Ten program to esencja tego, co oferuje współczesna telewizja. Do prawdziwego dna jeszcze naprawdę daleko. 

Telewizyjna rozrywka na przyzwoitym poziomie skończyła się razem z ostatnim odcinkiem Wielkiej gry. Jeden z dziesięciu trzyma się tylko dla zabawnych przeróbek na YouTube. Liczy się tylko rozrywka. I cycki!

Cycki, emocje, dodatkowe kilogramy

W Celebrity Splash zobaczymy wszystko to, co lubimy oglądać w telewizji i nie tylko. Będą emocje związane ze skokiem, których zrozumienie nie sprawi nikomu trudności. „No ja bym się bała” „Etam, ja bym skoczył, musiałbym trochę wypić he he he”. I oczywiście emocje po skoku. „Bardzo się bałam, lecąc w dół, myślałam o mojej rodzinie”, „Ten skok dedykuję mojemu chomikowi!” . Cycki i zbędny tłuszcz. No przecież nie będą skakać w narciarskich kombinezonach, a nuż komuś wypadnie cycek albo niechciana fałdka tłuszczu. Przecież właśnie tego szukamy na plotkarskich portalach. „Ta sukienka odsłoniła więcej niż powinna! [DUŻE ZDJĘCIA]”. Zastanawiam się tylko czy pudelki będą miały używanie na zmytym makijażu, czy może tapeciarstwo rozwinęło taką technologię, że woda nic nie zdziała.

Możesz zapierać się rękoma i nogami przed gwiazdami poddającymi się grawitacji. Możesz się zaklinać, że nie będziesz tego oglądał. Możesz nawet tego nie oglądać (razem ze mną). Możesz krzyczeć w komentarzach na fejsie, że to program dla debili, ale niestety nic na to nie poradzisz. Żeby poprawić Ci humor, dodam, że w przyszłości jeszcze ciekawiej. Wcale nie sięgnęliśmy dna, do dna jest jeszcze daleko. Nawet nie zbliżyliśmy się do poziomu mułu. Bo to, co sprzedaje się najlepiej to właśnie nagość i łatwe do zrozumienia emocje. Nie rób z siebie błazna, nie mów nic o misji telewizji, pokłoń się przed geniuszem tego, który połączył dyscyplinę olimpijską z tym co najłatwiej się sprzedaje i zarobił na tym niezłe pieniądze.

Fot 1