Seks, przemoc, narkotyki – książki mojego dzieciństwa

 

Nie pamiętam, kiedy nauczyłem się czytać, na pewno zanim poszedłem do szkoły. Nie wiem, czy dukanie sześciolatka można nazwać czytaniem, ale wiem jedno, czytałem dużo, najwięcej książek z obrazkami.

DSC_0484

Powinienem siedzieć w więzieniu. Skoro filmy i gry robią z dzieci psychopatów, to co ja mam powiedzieć? Zanim poszedłem do szkoły napatrzyłem się gołe baby i – co gorsza – na gołych facetów, morderstwa, alkoholizm, narkotyki, słabą sztukę i wojny… wszystko co najlepsze dla małego dziecka w jednej książce.

Najbardziej nieodpowiednia książka dla dziecka? Leksykon Malarstwa
Najbardziej nieodpowiednia książka dla dziecka? Leksykon Malarstwa

 

Gołe baby!
Gołe baby!

 

Jacy ci ludzie kiedyś byli głupi, żadnej zbroi z siusiakiem na wierzchu...
Jacy ci ludzie kiedyś byli głupi, żadnej zbroi z siusiakiem na wierzchu… i gołe baby!

 

Żeby nie było, komiksy też czytałem
Żeby nie było, komiksy też czytałem

 

Mama mówiła, że to nieładnie śmiać się z ludzi, no ale ten nos...
Mama mówiła, że to nieładnie śmiać się z ludzi, no ale ten nos…

Może ta książka była równowagą dla poprzedniej i dzięki niej wyrosłem na w miarę przyzwoitego człowieka. Najlepsze w tej książce to opisy przyrody. Orzeszkowa ze swoim Nad Niemnem mogłaby się uczyć. Książkę na początku czytali mi rodzice, później zacząłem czytać sam, ale dla kogoś, kto jeszcze nie zaczął wątpliwej przygody z edukacją, rozdziały były zbyt długie, byłem leniwym człowiekiem, kazałem czytać rodzicom.

DSC_0493

Patrzcie jaki byłem genialny, jeszcze do szkoły nie poszedłem a już pisałem. Co z tego, że w lustrzanym odbiciu. To pewnie dlatego, że urodziłem się w 1589 roku.
Patrzcie, jaki byłem genialny, jeszcze do szkoły nie poszedłem, a już pisałem. Co z tego, że w lustrzanym odbiciu. To pewnie dlatego, że urodziłem się w 1589 roku.

Kolejna książka, którą lubiłem ze względu na obrazki. Najchętniej oglądałem te z różnymi ekosystemami. Znacie zabawę, w której trzeba szukać okularnika w czerwonej czapce i pasiastym swetrze? No, to jak się tak bawiłem ze zwierzętami. A teraz znajdź kaczkę. Tu jest! Super, jestem mądry!

No znajdź kaczkę cwaniaku!
No znajdź kaczkę cwaniaku!

 

O stary, ten wonsz ma dwie głowy. Dziwne, że nie miałem koszmarów
O stary, ten wonsz ma dwie głowy. Dziwne, że nie miałem koszmarów

Kiedy już nauczyłem się czytać i rodzice doszli do wniosku, że koniec tego dobrego i mam czytać sam, złapałem się za prawdziwą męską literaturę. Czytałem Tomka Sawyera. Kiedyś nieopatrznie wypożyczyłem książkę Tomek w krainie kangurów. Myślałem, że to ten sam Tomek. Okazało się, że bohater Szklarskiego to jakaś totalna popierdółka. Za to Sawyer był spoko gość. Mama z pewnością powiedziałaby, że to nie jest odpowiednie towarzystwo dla mnie.

Tomek Sawyer. Pozdro dla kumatych
Tomek Sawyer. Pozdro dla kumatych

6787To chyba najbardziej wstydliwy akapit tego bloga. Przeczytałem Dzieci z Bullerbyn. Nie raz, nie dwa, może dziesięć razy, ale zmieńmy temat i wróćmy na chwilę do Szklarskiego. Za Przygody Tomka powinien spłonąć ze wstydu tak jak ja za czytanie Dzieci z Bullerbyn. Alfred Szklarski z żoną Krystyną napisali świetną trylogię. „Złoto gór czarnych”. Kiedy wszyscy zaczytywali się Harrym Potterem, ja byłem w samym centrum międzyplemiennej wojny, tropiłem bizony, zdzierałem skalpy i zabijałem białych. Machanie drewnianym patyczkiem było zwyczajnie żałosne.