Rower idealny do miasta

Rewolucyjny projekt roweru, tak będzie wyglądał rower przyszłości. Często widzę takie tytuły i parskam śmiechem. Nie da się na nowo wymyślić czegoś, co już zostało wymyślone i jest idealne. Czasem można próbować coś poprawić.

Naturalnym środowiskiem dla rowerów jest miasto. I o ile nie jesteś zawodowcem i rowerowym świrem, nie robisz codziennie 100 kilometrów na swojej ultralekkiej kolarzówce, na rower, powinieneś patrzeć w kontekście miasta, nawet jeśli jeździsz na wsi.

Ideałem roweru jest ostre koło. Prościej się nie da. Lekko, nie ma co się zepsuć, a jak Ci ukradną to za 300 zł złożysz sobie nowy, fajniejszy. Owszem, widziałem projekty, które chciały udowodnić, że jednak da się prościej. Rower pozbawiony łańcucha, rower bez widełek. Ale po co? To dobrze wygląda na renderach, w mieście się nie sprawdzi.

2924494935_b179d94df0_b

Pomimo jawnej pogardy dla wszelkich „rewolucyjnych” konceptów znalazłem dwa, które faktycznie wydają się mieć sens i nie chce się rzygać patrząc na nie.

Pierwszy stworzony w Nowym Jorku rower – scyzoryk, który ma wszystko. Kiedy złożyłem swoje ostre koło, czasami odczuwałem brak bagażnika, którego nie znoszę, ale który bywa przydatny. A tu proszę, wyciągasz z ramy i masz, nie potrzebujesz, chowasz i nie musisz się wstydzić. Najbezpieczniej zapiąć rower u-lockiem i stalową linką. Wożenie jednego i drugiego bywa irytujące… Wyciągasz linkę z ramy i już. USB do ładowania telefonu w czasie jazdy… i tak i nie. Trochę ładne bo ekologiczne, a trochę… to jednak rower a nie listwa.

Pomimo tego, że rama roweru wygląda beznadziejnie, cóż… jeździłbym.


Drugi rower, na który patrząc, nie rzygałem, to projekt z Seattle, miasta, które też kojarzyło mi się z rowerami. Podoba mi się funkcjonalność kierownicy, która zamienia się w kłódkę. Pomimo tego, że wolę proste, krótkie kierownice, ta mi się spodobała. Kierownica przypomina tę z topornych rowerów trekkingowych, na których emeryci jeżdżą dookoła osiedla, ale pomimo tego, rower sprawia wrażenie zwrotnego. To co mi szczególnie podoba mi się w tym projekcie to schowane małe diody. Lubię minimalizm i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego możliwość usunięcia lampki z kierownicy/ramy to naprawdę duży plus. Jeszcze większy plus to bagażnik, szkoda, że się nie chowa tak jak w poprzednim modelu, ale możliwość przewożenia czegoś z przodu bez ciągłego zerkania, do tyłu, w trosce, czy zgrzewka wody nie spadła, jest nieocenione.

Zanim wsiadłbym na ten rower, odkręciłbym “błotnik”. Aha i mam nadzieję, że elektryczne wspomaganie jazdy nie jest w standardzie :)

 

Zobacz błędy, które robisz jeżdżąc rowerem po mieście