Ta ćma zawsze była martwa. Tak zapamiętałem radio, które stało u babci na stole. Między szybką a skalą częstotliwości leżała martwa ćma. Od zawsze. Moim życiowym celem w wieku sześciu lat, było przekręcenie pokrętła maksymalnie w lewo, aby pionowa kreska, która wskazywała częstotliwość, zgniotła ćmę. Ćma miała szczęście. Skala kończyła się tam, gdzie zaczynała się ćma. Nigdy mi się nie udało.

Radio miało duże, czarne przyciski. Na dwóch były przyklejone białe kwadraty z plastra. Kiedy wciśnięte były obydwa przyciski naznaczone plastrem – radio grało. W innej konfiguracji słychać było tylko szum.

Moim kolejnym życiowym celem było wciśnięcie wszystkich przycisków naraz. Z jednym przyciskiem szczególnie mi się nie układało. Jego naciśnięcie sprawiało, że wszystkie inne „odskakiwały”.

Tak drogie dzieci wygląda radio. Moja babcia miała inne

Tak drogie dzieci wygląda radio. Moja babcia miała inne

Trzecim życiowym celem było włącznie radia przed godziną dwunastą. Radio odbierało tylko pierwszy program Polskiego Radia, tzw. jedynkę. Dla tych co niewiedzą, o dwunastej transmitowany jest hejnał. Krótko przed hejnałem słychać było kroki hejnalisty. Czwartym życiowym celem było usłyszeć, jak hejnalista potyka się i przewraca. Nigdy nie słyszałem żeby się przewrócił.

***

Najlepsze słuchawki

Słuchawki muszę kupować mniej więcej raz na dwa, trzy miesiące. Nie kupuję drogich, zawsze mam nastawienie, że szybko zepsuję więc szkoda mi kasy. To ma swoje plusy, bo można trochę poeksperymentować.

Przez ostatni rok kupowałem Skullcandy, nie pytajcie mnie o model. Grały nieźle, kosztowały w sam raz. Nie jestem audiofilem, ale lubię słyszeć wszystkiego po trochu. Skullcandy były dobre, ale trochę za słabe. Ostatnie odmówiły posłuszeństwa ponad miesiąc temu, lewa przestała grać.

Przez miesiąc bujałem się ze słuchawkami, które dostałem do telefonu. Jeśli ktoś twierdzi, że każde słuchawki brzmią tak samo, zapraszam do mnie na test. Wszystko przytłumione. Z uwagi na to, że telefon jest OK, nie podam nazwy producenta :)

Szukałem nowych słuchawek. Po Skullcandy dałem sobie z nimi spokój, może gdybym kupił droższe to dłużej by wytrzymały. Może. Wolałem nie ryzykować. Szukałem czegoś innego.

Przeczytałem w Internetach, że firma Unitra wraca na rynek. Przecież to legenda!, Radio tej firmy miała moja babcia. Wiedziony ciekawością i chęcią schwytania małych ludzików – radio tej firmy rozkręciłem jako pierwszą rzecz, z całej serii rzeczy rozkręconych. Na gramofonie tej firmy słuchałem winyli Helloween, Led Zeppelin i Black Sabbath. To Unitra a nie elektronika z Japonii, funkcjonowała w mojej świadomości jako sprzęt muzyczny.

No dobra, miałem kaseciaka Sony, na którym na kasety nagrywałem piosenki i różne audycje (również własne).

Interesowały mnie małe słuchawki. Unitra proponuje tylko trzy modele: SD-10 w dwóch wariantach i droższe Unitra SD-20. Esdedziesiątki swoim designem przypominają trochę to co można znaleźć w starym radiu – kondensatory. Unitro punkt, to bardzo ładne. Model SD-20 zrobiony jest z… drewna. To mnie trochę przekonało, drewno zawsze jest spoko. Wydawało mi się, że słuchawki z drewna muszą kosztować krocie. A tu proszę, 50 zł i mam.

Kupiłem. Nie żałuję.

To naprawdę ładne słuchawki. Zapakowane w opakowanie, które ma przypominać surowość tamtych lat. I przypomina, dopóki nie weźmiemy go w ręce. Okazuje się, że karton jest dość tandetny. Ale nie o karton tu chodzi.sluchawki unitra sd-20 mediofobia recenzja

Słuchawki brzmią dobrze. Nie jestem audiofilem i nie udaję, że słyszę różnicę między słuchawkami z chińskiego i tajwańskiego plastiku. Unitra SD-20 po prostu dobrze brzmią.

Wszystko co trzeba jest słyszalne. Bas może uderzyć, ale średnie i wysokie tony nigdzie nie giną.sluchawki unitra sd-20 mediofobia recenzja

Słuchawki nie wypadają z uszu nawet podczas biegania i przy przypadkowych szarpnięciach za kabel. Sam kabel jest dość długi i przyjemnie miękki. Na jednym z przewodów pod słuchawką jest pilot do odbierania połączeń i pauzowania muzyki. Plusem jest rozmiar słuchawek. Po włożeniu słuchawki do ucha możemy spokojnie położyć głowę na poduszce – nic nie czuć. Dla ludzi lubiących zasypiać z muzyką są w sam raz. Unitra SD-20 od hałasu izolują dość dobrze. „Na mieście” nie słychać szumów, w marketach nie słychać marketowej muzyki, w przedziale nie słychać rozmów starych bab o reumatyzmie i moczeniu nóg w rumianku.

Technologiczny napinaczu, zluzuj zwieracz! Specyfikacja techniczna jest na stronie producenta, znajdź se!

PS. Wpis nie jest sponsorowany.