Rowerzysto, zachowuj się!

Jeśli ktoś myślał, że zakompleksieni narwańcy z pustymi łbami jeżdżą tylko po polskich drogach, to chyba nie jeździł rowerem po mieście. Z perspektywy roweru świat wygląda inaczej. Wszyscy są źli a Ty jesteś ofiarą agresywnych kierowców i pieszych okupantów. Otóż nie, zarówno ty i ja mamy swoje za uszami, niezależnie czy mamy dwa kółka, czy cztery.

Chodnik

Tak, jeżdżę chodnikiem. Czasami, bo co może wydać się dziwne, przepisy pozwalają w pewnych warunkach jeździć chodnikiem. Ale zawsze, nawet kiedy prawo pozwala mi tam jechać, pamiętam, że jestem jościem. Pieszy zawsze ma pierwszeństwo. Jeśli zobaczycie mnie wymuszającego pierwszeństwo na chodniku, to nie ja, to mój zły brat bliźniak – Oliwier Janiak.

Piesi

Piesi na chodniku mnie nie denerwują, to ja jestem intruzem i akceptuję warunki wyznaczanie przez wolno kroczące staruszki. Ale jak mi taki specjalnie wlezie pod koła, albo stanie na środku ścieżki i gada przez telefon… no cóż, pokusa taka wielka, silna wola taka słaba. Lubię czasem kogoś nastraszyć. Szczególnie jeśli widzę cwaniaka. I nie chodzi o to, że to ja jestem panem tego kawałka ziemi, tylko o myślenie. Ja jeszcze zdążę wyhamować albo ominąć… a może nie. Problem z pieszymi na ścieżkach jest taki, że zupełnie nie myślą. Naprawdę są kolesie, którzy zapierdalają. A rower, co może niektórym wydać się dziwne, też ma jakąś drogę drogę hamowania.

Zapierda***nie

Mam koła 28cali i kolarski komplecik z Lidla to Ci pokarzę. Piesi jak barany włażą na ścieżki rowerowe, bo w zakutych łbach nie mieści się, że rowerzyści też potrafią się rozpędzić. Analogicznie dzieje się w równie zakutych łbach rowerzystów, nie ogarniają, że jakaś stara baba zamyśli się, czy kupiła rumianek do moczenia nóg i wlezie na ścieżkę. To chyba ten słynny brak wyobraźni i brawura.

STOP! Hammertime

Toczę się ostatnio z pracy, przede mną jedzie typ. Widzę, że profesjonalista, bo spodenki, koszulka, buty, kask i pokaźne brzuszysko, wszystko bardzo profesjonalne, widać, że ćwiczy łomżing, taternictwo i inne polowanie na żubry. Jedzie, jedzie i nagle nie jedzie a ja zdzieram oponę. Panu zadzwonił telefon i musiał w tej chwili, tu i teraz odebrać. Nie, nie mógł zjechać na chodnik/pas zieleni, musiał odebrać centralnie na środku ścieżki.

Złom

Przegląd samochodu jest obowiązkowy, roweru niestety nie. Jak czasami widzę na czym ludzie jeżdżą to zaczynam się zastanawiać, czy nie potrzebują pomocy specjalisty, bo zachowują się jak samobójcy. Zjeżdża pani z górki, dość stromej, rower bez hamulców, pani hamuje nogami. Fantastycznie!

Polactwo

Każdy lepiej zna przepisy drogowe niż inni, szczególnie te swoje własne. I każdy jest najważniejszy. Pieszy, bo gdzie sie z tym rowerem tu pcha, na ścieżkę! Kierowca, bo droga jest jego. I rowerzysta, do którego należy wszystko i w sumie to jemu należy się najwięcej, bo przecież on jest ofiarą złego kierowcy.

Powinienem tu napisać, że szanujmy się wzajemnie, czy inną bzdurę, ale nie. Niech będzie tak jak jest. Jest wesoło!