Internet – tak samo brzydki jak polskie ulice

Symultanizm – zagadnienie z zakresu teatru, literatury i sztuki Polega na przedstawieniu kilku obrazów, zdarzeń rozgrywających się w tym samym czasie, a w różnych miejscach– Ma być kolorowo i ładnie, żeby rzucało się w oczy i przyciągało wzrok, powiedzieli w tym samym czasie pan zamawiający szyld zakładu fryzjerskiego i pan zamawiający u grafika banner reklamujący sklep z koszulkami.

Jeden i drugi dostali dokładnie to co chcieli, każdy z nich jest zadowolony. Podobnie jak tysiące innych, którzy zamówili kolorowe, rzucające się w oczy i przykuwające wzrok bannery, reklamy, szyldy. Niestety obydwaj mają problem, bo ich kolorowe banery giną w morzu pstrokacizny.

Jedna przestrzeń wolna od reklamowej pstrokacizny to nowe osiedla i nowe witryny. Na nowych osiedlach, przynajmniej na początku, szyldy są małe i subtelne. Dopiero kiedy tynk zaczyna odpadać pokazując tu i ówdzie styropianowe wykwity a budynki stają się szare od brudu, pojawiają się pierwsze, kolorowe płachty, którymi można ten brud trochę zakryć. Będzie kolorowo, będzie weselej.

W internecie jest podobnie. Na portalach są dziury, które wypełnia się losowymi banerami i właściwie od zawartości twojej przeglądarki zależy co tam zobaczysz. Zapewne nic ładnego. Wyjątek stanowią nowe witryny, na których nie ma miejsca na losowość.Ale im na tej losowości nie zależy, bo nie zarabiają licznikiem odwiedzin. Ale wystarczy wejść na jeden z większych portali i zaraz doskoczy do nas wirtualny odpowiednik ulotkarza i puści nam filmik o nowym orzeźwiającym napoju. Tu nie pomogą ręce pełne siatek i słuchawki w uszach. Reklamie trzeba poświęcić kilka chwil i znaleźć upragniony X. Im dalej tym gorzej. Nawet biel tła nie pozostanie niewinna. Z nią jest jak z kamienicą przy ruchliwej ulicy. Zawsze można jakąś płachtę powiesić. Im większą tym lepiej, zawsze to weselej, bo kolorowo. No i oczywiście wygrane iPady, laptopy za zastrzelenie pięciu kaczek…

Reklam nigdy nie wyłączymy, bo to dzięki nim istnieją serwisy, które codziennie odwiedzamy. Owszem, można zainstalować wtyczkę blokującą reklamy, ale korzystanie z Adblocka to podobno kradzież. A kultura darmowości tak nas rozpieściła, że nie chcemy płacić za treści w internecie. A za treści bez reklam?