Instrukcja obsługi ruchomych schodów

Topograficzna matematyka Polski jest prosta. Zawsze było tak, że Gdańsk > Warszawa i już. Gdańsk jest Gdańsk a Warszawa to Warszawa. Argumenty są po mojej stronie, więc teza, że GDA>WAWA jest nie do obalenia. Ale! My Polacy tak mamy, że jak coś działa dobrze to musimy coś zepsuć.

Ruchome schody

Nie chodzi mi o te wiecznie zepsute na gdańskim dworcu, które z ruchomością nie mają nic wspólnego, a o umiejętność korzystania z dobrodziejstwa dla leniwych.

Gdańszczanie hołdują Wolnemu Miastu Gdańsk i niespiesznie przemierzają miasto, Warszawa ciągle się spieszy. Widać to właśnie na ruchomych schodach. Wystarczy pojechać raz i każdy będzie wiedział o co mi chodzi. Żeby być uczciwym wobec statystyki trzy razy.

Jako schodowy konserwatysta uważam, że pomimo tego, że schody są ruchome i nieubłaganie suną w górę nadal są schodami, więc można po nich chodzić. Ale nie w Gdańsku.

Warszawiacy już się nauczyli żeby stawać po prawej stronie a lewą zostawić dla spoconych sprinterów lub przesiadkowiczów. Gdańskie ruchome schody to raczej gratka dla miłośników slalomu pomiędzy dzieckiem, starą babą lub combosem dwiema starymi babami i wnuczęciem którejś z nich.

Od Warszawy jednak można się czegoś nauczyć. Mam nadzieję, że nie będzie to cena biletów. W ramach wymiany doświadczeń możemy podzielić się z uprzejmością kierowców wobec pieszych. Brzmi jak żart? Jakiś czas temu pojawił się pomysł żeby wprowadzić nakaz zatrzymywanie się przed pasami kiedy tylko będzie się do nich zbliżał pieszy. Też mi nowość! W Gdańsku to naturalne.