Robert Capa. Fotograf, który podchodził bliżej

Jeżeli Twoje zdjęcia nie są wystarczająco dobre, to znaczy, że nie jesteś wystarczająco blisko

Sto lat temu urodził się człowiek, bez którego dzisiejszy fotoreportaż nie byłby tym czym jest. Cytat nieco oklepany, jednak w tym miejscu jak najbardziej oczywisty.

Robert Capa, urodzony 22 października 1913 roku w Budapeszcie. Autor zdjęć z pięciu wojen hiszpańskiej wojny domowej, wojny chińsko-japońskiej, II wojny światowej, I wojny izraelsko-arabskiej i I wojny indochińskie.

Robert Capa, Falling soldier kadrrazdwa mediofobia

Wojenne fotografie Capy od początku wywoływały i nadal wywołują kontrowersje. Dziś chyba trochę mniejsze. Zobojętnieliśmy na śmierć.
Nie można jednak Capie zarzucić jednego, był na miejscu, był blisko. Powyższe zdjęcie to jeden z najsłynniejszych kadrów w historii wojennej fotografii.

Upadający żołnierz budził kontrowersję nie tylko moralne w związku z pokazaniem śmierci Hiszpana. Powątpiewano w prawdziwość powyższej sceny. Zarzucano Capie, że zdjęcie zostało ustawione.

Jak podaje blog „Historia Jednej Fotografii” istnieją dwie wersje tamtych wydarzeń. Według jednej z nich, fotograf miał być uwięziony wraz z żołnierzem w okopie a karabin maszynowy na linii wroga skutecznie uniemożliwiał im wydostanie się ze śmiertelnej pułapki. Żołnierzowi się udało, ale tylko na chwilę. Na chwilę zdążył wybiec z okopu. Capa zdążył tylko nacisnąć spust migawki…

Według drugiej wersji, Capa kazał żołnierzom zainscenizować atak na wroga. Ogólne rozbawienie żołdaków zostało przerwane przez strzał.

Pewne jest jedno, ta fotografia ukazuje bohaterską śmierć człowieka a samemu fotografowi przyniosła sławę.

Robert Capa z między innymi  Henri Cartier-Bressonem, Georgem Rodgerem i Davidem Seymourem w 1947 roku założyli jedną z najważniejszych agencji fotograficznych na świecie. Agencję Magnum.

W kolejnych wpisach będę przybliżał zjawisko obiektywizmu fotografii. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy fotografii można zaufać  i obalę teorię, że fotografia jest odbiciem rzeczywistości. Część pierwsza, Zobaczyć to uwierzyć dostępna na blogu.

Żeby być na bieżąco polub mediofobię na Facebooku.