Zobaczyć to uwierzyć. Czy fotografia może być obiektywna?

Zmiany jakie zaszły w postrzeganiu rzeczywistości zaczęły się od wynalazków Niepce’a i Daguerre’a. To oni zmienili technikę patrzenia na rzeczywistość dokonując wynalazku fotografii. Jednak fotografia nadała nowy wymiar samemu „widzeniu” i znacznie zmieniła relację pomiędzy tym co się widzi, a tym w co się wierzy.


Niepce historia fotografii
Niepce „Widok z okna w Le Gras”   Źródło: wikipedia.org

Fotografia, jako mechanizm odtwarzający rzeczywistość, niemal z miejsca zdobyła aurę sztuki i przez następne lata zdobywała kolejną aurę – wiarygodności.

W połowie XIX wieku zachwycano się prawdziwością i obiektywnością obrazu fotograficznego. W końcu obraz uwolnił się od malarstwa i tym samym od spojrzenia, ręki, wyobraźni i talentu malarza. W przeciwieństwie do malarstwa fotografia sprawiała wrażenie pośrednika uczciwego; zdawała się chwytać prawdziwość tego, na co patrzyła. Z ulgą stwierdzono, że kreatywna rola twórcy obrazu została ograniczona. Twórca wręcz wydawał się nieobecny.

Piotr Zawojski we wstępie do Ku filozofii fotografii Vilema Flussera pisze:

Aparaty usamodzielniły się do tego stopnia, że nasza rola sprowadza się do funkcji “pstrykacza”, który jest wyłącznie realizatorem programu zdeponowanego wewnątrz “czarnej skrzynki”, na tyle tajemniczej i nieprzejrzystej dla zwykłego człowieka, iż może ona całkowicie nad min panować. Przypomina się slogan reklamowy firmy Kodak: “Przyciśnij przycisk,  my zrobimy resztę”. Taki użytkownik to zwykły “funkcjonariusz”, dodatek do maszyny zaprogramowanej według skomplikowanego algorytmu i takiż algorytm narzucającej człowiekowi. Może on kontrolować wyłącznie output i input aparatu, ale jest zdominowany przez wnętrze “czarnej skrzynki”. To sytuacja Kafkowska, bo gracz prowadzący grę nigdy nie może w niej zwyciężyć. Prawdziwi fotograficy, także artyści, to ci, którzy walczą z programem, występują przeciwko niemu, starają się go przezwyciężyć po to, by nie dać się uwieść potędze fotograficznych software’ów. Automatyzacja procesu wykonywania zdjęć stanowi swoistą ekskluzję, zabieg wykluczania człowieka z procesu tworzenia zdjęcia Przeciwko temu zwracają się prawdziwi fotograficy, próbujący walczyć z inkluzją człowieka w obrazie. Kiedy świat stał się obrazem skończył się czas “posiadania obrazu”, to “obraz nas posiadł”.

Jak pokazuje historia fotografii, szybko zorientowano się jak daleka może być fotografia od obiektywności, jak daleki od prawdy może być przekaz. Fotografia, tak samo jak inne media, przeinacza wygląd świata, przeinterpretowując lub nadinterpretowując przekazywany obraz.

Analizując fotografię pod kątem domniemanej obiektywności, kodowania czy też w końcu kreowania rzeczywistości, należy pamiętać o następujących, wobec niej, zarzutach:

  1. fotografia jest narzędziem o szerokich możliwościach. Może zarówno ujawniać prawdę jak i ją zakrywać.
  2. fotografia nie jest “wędką” do łowienia prawdy. Często fotografia jest narzędziem do kreowania prawdy.
  3. fotografia nie ogranicza kreatywności twórcy, aczkolwiek pozwala również na komfort “bycia nietwórczym”
  4. i wreszcie, fotografia jest pełnoprawnym medium artystycznym.
Dwa ostatnie punkty doskonale trafiają w przytoczone wcześniej słowa Piotra Zawojskiego. Wspomina o buntownikach, którzy walczą z systemem, sprzeciwiając się zaprogramowanemu w “czarnej skrzynce” software’owi. Na ile buntownicy ci służą sztuce, jak na przykład Marcel Duchamp, nadając nowe znaczenia starym przedmiotom? A na ile buntownicy ci są buntownikami tylko z nazwy a w rzeczywistości służą państwowemu systemowi? Czy Aleksander Rodczenko był sługą, czy wizjonerem? A może jednym i drugim?